Minęło wystarczająco dużo czasu abym mógł podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami. Nieprzerwanie co 6 tygodni jeździmy do Meryl na spotkanie, czasami podczas terapii Maya jest całkowicie obojętna ale spokojna i zrelaksowana, a czasmi tak jak w zeszłym tygodniu zachowuje się zdecydowanie "inaczej". Tym razem dostała takiego słowotoku jak nigdy wcześniej, buzia jej się nie zamykała, przeczytaliśmy wszystkie trzy serie małych książeczek po dwa razy a Maya opowiadała wszystko co widziała tańcząc (na siedząco oczywiście) i podskakując i gestykulując jednocześnie. Meryl zapisuje za każdym razem swoje spostrzeżenia tworząc jakby dokładny obraz postępów. Przyznała, że od pierwszej wizyty są ogromne zmiany, wtedy Maya z trudnością mogła utrzymać się w pionie (na siedząco) i trzeba było ją ciągle asekurować, siedziała wygięta w pałąk bo nie miała siły wyprostować plecków, ruchy nóżek ograniczały się jedynie do zginania palców i ewentualnego lekkiego zgięcia stopy, rączki mogła z ledwością podnieść do wysokości ramion.
Teraz jak wiecie Maya potrafi samodzielnie stać (przy użyciu KAFO's) po 20 minut 3-4 razy dziennie balansując pięknie ciałem na boki, siedzi bez problemów sięgając po zabawki daleko na boki, potrafi wtedy wrócić do pionu), od kilku dni wyciąga ręce wyprostowane ponad głowę, nogami "macha" gdy siedzi na kanapie a na basenie czy w wannie operuje nogami dość sprawnie, może np "kopać" piłkę. Nie ma jednak mowy o jakimkolwiek trzymaniu wagi ciała.
Trudno jest określić udział Craniosacral Therapy w osiąganiu nowych umiejętności ruchowych. Czy jest to zasługa tej terapii czy tylko zbiegające się w czasie następstwa wszelkich wykonywanych przez nas ćwiczeń, zabawy, stania w standing frame, stania w KAFOs, zabaw w basenie, wannie i na huśtawce, ćwiczeń na piłce itp. Jestem jednak głęboko przekonany, że wspomniana terapia ma pozytywne oddziaływanie i z tego właśnie względu będziemy ją kontynuować.




0 komentarze:
Prześlij komentarz