Chciałam Wam powiedzieć, że ostatnio odkryłam taty magnetyczne klocki, które leżały w szafie od kilku lat... są kolorowe, łatwo się je składa, mogę je sama oddzielić od siebie (nie potrzeba tak wiele sił jak z klockami LEGO), składają się prawie same ;) Trzeba uważać jednak na małe elementy z jakich się ta zabawka składa, (według producenta nie zalecane dla dzieci poniżej 3 roku życia). Uwielbiam składać ze sobą kulki i klocki.... i tworzyć konstrukcje zbliżone do tej na zdjęciu ;)
Kolejna "rozwojowa" zabawka to but, któremu otwierają się pokoje dla "lalek" czyli wróżek, są drzwi i dzwonek do drzwi, stół na podanie herbatki, krzesła... bawię się nim co dzień rano, a teraz będę mogła robić to nawet na stojąco!
Interesuje mnie też ta kostka (Rubika), co to ją tata układa czasami, ale póki co jest ona zbyt ciężka dla mnie i nie mam tyle siły aby ją obracać, tata już mi tłumaczył na czym polega jej rozwiązanie... któregoś dnia z pewnością spróbuję.
Świetne dla mnie są też książeczki (rozmiary 10x10cm, lekkie, mogę sobie bez problemów strony przewracać i nie wypadają tak łatwo z ręki) ja mam je w seriach: Pepa, Charlie i Lola oraz Bob the builder, dodatkowa zaleta to, że można ich uzywać też jako puzle. Zabieram je wszędzie ze sobą.
To tyle na temat moich zabawek (póki co).
czwartek, 18 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Maya pięknie budujesz z klocków :) A domek dla wróżek jest po prostu uroczy :) Paulinka też lubi Peppę :)))
OdpowiedzUsuńMayeczko jestes wspaniala. Przeczytalam Twojego blog "od deski do deski" i trzymam za Ciebei berdzo mocno kciuki. Moj syn tez uwielbia magnetyczne klocki chociaz ma juz 11 lat. Zyczymy duzo, duzo zdrowia i szerokiego horyzontu z pionowej perspektywy.
OdpowiedzUsuńEllen